Jestes tutaj:   Strona główna arrow Wiadomości archeologiczne arrow Wykopaliska na stanowisku łowców-zbieraczy w Szczepankach wyjaśnią wiele wątpliwości
Kacik Szajmona
Nowości wydawnicze
Dotacja Pradzieje.pl

Jeśli podobają Ci się PRADZIEJE.PL i doceniasz to co robimy, wesprzyj nas. Utrzymanie serwera kosztuje dziś naprawdę wiele. Liczy się dla nas każda złotówka.

Dofinansowanie
Jednorazowo Miesicznie

Waluta

Kwota

Waluta

Kwota






Przypomnij mi haso
Nie masz konta? Za sobie
Wykopaliska na stanowisku łowców-zbieraczy w Szczepankach wyjaśnią wiele wątpliwości Drukuj E-mail
„Tu nie chodzi o ilość przebadanej ziemi lub zabytków, ale o jakość badań” – podkreśla dr Witold Gumiński, archeolog z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, który wraz z ekipą studentów i miłośników przeszłości z początkiem lipca rozpoczął piąty sezon badań na stanowisku Szczepanki, koło Giżycka na Mazurach.  To wieś, w obrębie której znajduje się stanowisko archeologiczne - dawna wyspa na jeziorze. Na przestrzeni tysiącleci zbiornik wodny przekształcił się w wielkie torfowisko, a wyspa to dziś tylko pagórek. U podnóża pagórka, 5-6 tysięcy lat temu istniało dogodne dojście do jeziora, przy którym swoje obozowiska zakładali łowcy-zbieracze.
Tegoroczne prace badawcze mają pomóc w znalezieniu odpowiedzi na wiele pytań.

„Chciałbym się dowiedzieć, jaka była struktura i organizacja grupy łowiecko-zbierackiej, a także jak wyglądał roczny cykl osadniczy i gospodarczy tych ludzi - na co polowali, gdzie i w jakiej porze roku? Dlaczego mieszkali na wyspach, skoro głównie polowali na stałym lądzie? Jak duże były ich rewiry łowieckie, w jaki sposób oznaczane i pilnowane? Jaka była ich relacja do podobnych im sąsiednich grup łowców, a jaka do "obcych"? Jakie były przyczyny i mechanizm przejścia od gospodarki zbieracko-łowieckiej do rolniczo-hodowlanej? Czy próbowali udomawiać lub oswajać zwierzęta, a jeśli tak, to  które, kiedy i dlaczego? I czy była to ich własna inwencja, czy zaczerpnięta od ludności neolitycznej? Czy pielęgnowali rośliny, a jeżeli tak, to jakie? Wiadomo już że tak postępowali np. z leszczyną dla orzechów. Takie pytania można mnożyć” – mówi dr Gumiński.

Aby zbliżyć się do odpowiedzi na te pytania, archeolog zamierza przekopać kilkadziesiąt metrów kwadratowych stanowiska. W realizacji tego planu pomogą mu studenci i absolwenci IAUW.

„To ludzie, którzy mają dużo zapału i chęci do pracy. Będę się starał przekazać im wiedzę przydatną w archeologii, będącą na styku archeologii i nauk przyrodniczych. Te ostatnie są niezbędne dla właściwego zrozumienia epoki kamienia” – zaznacza  doktor.

Dobra atmosfera podczas prac to nagroda za trud zorganizowania ekspedycji archeologicznej. „Prowadzący badania archeolog w Polsce musi przejść swego rodzaju "ścieżkę zdrowia", aby w ogóle mogło dojść do wykopalisk. Jak co roku, doskwiera brak pieniędzy, ale w tym roku zdecydowanie bardziej. Drugi problem to coraz większa biurokratyzacja. Nie liczą się osiągnięcia i publikacje dotychczasowych badań, ale sterty coraz bardziej kuriozalnych dokumentów” – tłumaczy dr Gumiński.

Jakich odkryć można się spodziewać w tym roku?

„Być może natrafimy na groby. O wiele większe jest jednak prawdopodobieństwo, że odkryjemy kolejne unikatowe wytwory z kości, poroża, zębów, bursztynu a nawet drewna. Z pewnością sporo będzie też materiału "masowego", m.in. kości, których wielką wartość można ocenić dopiero po ich analizach gatunkowych, anatomicznych itd. Ten "niepozorny"  materiał ma dla nauki trudną do przecenienia wartość. Tak naprawdę, to właśnie on kryje w sobie największą część tajemnicy o naszych przodkach z epoki kamienia, świadczy o taktyce i strategii polowań, które były podstawą ich bytu” – mówi doktor.

Za najbardziej atrakcyjne znalezisko z zeszłego roku archeolog uważa harpun z poroża z jednym zadziorem z późnego okresu atlantyckiego (około 6 tys. lat temu) typowy dla tzw. kultury Ertebolle. Kultura ta rozwijała się pod koniec mezolitu na obszarze od Holandii, przez północne Niemcy i południową Skandynawię, aż po Mazury w Polsce. Jest to jeden z dowodów na kontakty grup łowiecko-zbierackich epoki kamienia w tej szerokiej strefie Niżu Środkowoeuropejskiego.

Szczepanki należą do tak zwanych stanowisk torfowych. Ich największą zaletą jest możliwość datowania zabytków.

„Prawie wszystko - czy to najmniejsza kosteczka, czy zwykły krzemień - jest tu już w czasie wykopalisk datowane względnie, dzięki zaleganiu w odpowiedniej warstwie. O ile będą pieniądze na datowania metodą C-14, każdy taki zabytek zostanie wydatowany bezwzględnie latami od dziś. Nie potrzeba oczywiście datować każdego z osobna (przedmiotów z surowców nieorganicznych zresztą się nie da), wystarczy wydatować węgle drzewne z góry (stropu) i dołu (spągu) każdej warstwy i mamy wydatowane wszystko" - wyjaśnia Gumiński.

"Dzięki zachowanemu układowi warstw ziemi można także obserwować zmiany środowiska - od ustąpienia lodowca do dziś, badać sposoby jego eksploatacji przez człowieka, a także dostosowywanie się tamtych społeczeństw do tego środowiska” – dodaje.

Ważna jest też długa perspektywa czasu, w której można obserwować te zmiany. "W Szczepankach mamy sekwencję warstw trwającą mniej więcej 6 tysięcy lat. Znajdujemy w nich zabytki od późnego paleolitu po koniec neolitu. Niektóre zabytki można nazwać unikatowymi. Są to wytwory z surowców organicznych, zwykle nie zachowujące się do naszych czasów. Zupełnie szczególnego znaczenia są groby łowców-zbieraczy, bardzo rzadkie w całej Europie” – zwraca uwagę naukowiec.

cdn....

PAP – Nauka w Polsce, Adam Lisiecki

{mos_sb_discuss:7}
 
Aktualny PageRank strony pradzieje.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO