Zagadkowa mazurska kolumna z XVI w. odnowiona
PAP - Nauka w Polsce, Adam Lisiecki   
"W świąteczny dzień dwie pary gorącą miłością złączone tu zostały ogniem Wulkana naznaczone. Ciała spalone oraz odarte ze wstydu chlubnego sąsiedzi odkryli na trzeci dzień dopiero.
I któż by nie uwierzył, że cichy ogień strawił kości tych, co praw boskich nie słuchają w skrytości. Stąd nauka wypływa dla ciebie, przechodniu, pobożna, że to kara, bo bez Boga kochać nie można" - od dwóch miesięcy, po wielu wiekach przerwy, znowu można przeczytać przestrogi umieszczone na jednym z najstarszych obiektów pokutnych na Warmii i Mazurach - tzw. Kolumnie Kalskiej.
Ten znajdujący się w Węgorzewie (Węgoborku) zabytek został poddany renowacji. Przywrócono mu także charakterystyczne cztery tablice z wyżej przytoczonym wierszem.

Wyjaśnieniem zagadki genezy Kolumny zajął się Jerzy Marek Łapo, archeolog i historyk z Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie. Do tej pory, m.in. udało mu się ustalić, że ten ceglany pomnik został wzniesiony przed 1573 rokiem.

POWODEM ZDRADA ALBO POWÓDŹ

Naukowiec odnalazł dwa ludowe podania tłumaczące pojawienie się Kalskiej konstrukcji. "Pierwsze mówi, że Kolumna został postawiona ku przestrodze, a zapewne także - ku pamięci. Ma przypominać o śmierci dwóch par młodych kochanków z Kalu, wsi niedaleko Węgorzewa, którym rodzice zakazali ożenku.

W przydrożnym budynku Paweł, Benedykt, Gertruda i Róża, oddali się zakazanej miłości, za co miała spotkać ich sroga kara. Wszyscy zginęli, a ich śmierć odkryto dopiero po trzech dniach, gdy nad budynkiem zaczęły krążyć wrony. Zdaniem niektórych to Bóg uderzeniem pioruna zabił grzeszników. Inni twierdzili, że to sprawka diabła. Ciał zmarłych nie pogrzebano w święconej ziemi, lecz zawleczono je do pobliskiego bagna, gdzie zapewne spoczywają po dzień dzisiejszy" - przytacza podanie Łapo.

Właśnie ku przestrodze miano umieścić na kolumnie wiersz węgoborskiego pastora Wincentego Barfusa. Zapisany po polsku, niemiecku, litewsku i łacinie, tak aby mógł być on odczytany przez wszystkich ówczesnych mieszkańców okolic, przestrzegał przed nieczystą miłością.

Do tragicznych wydarzeń miało dojść 28 grudnia 1564 roku. Niektórzy badacze przypuszczają jednak, iż zdarzyło się to w noc świętojańską. "Ów ceglany pomnik musiał powstać właśnie po 1564 r. Z całą pewnością istniał też przed rokiem 1595, kiedy to Kacper Hennenberger (geograf i historyk - PAP) wydał w Królewcu komentarz do swojej mapy Prus Książęcych. Opisał w nim okrutną historię z Kalu oraz potwierdził, że na własne oczy widział czworokątną, pamiątkową kolumnę oraz ruiny domku, w którym miało dojść do zbrodni" - przypomina Łapo.

Być może jednak powody wystawienia kolumny były zupełnie inne, choć nie mniej tragiczne. "Jest przekaz, który tłumaczy budowę Kolumny Kalskiej podziękowaniem Bogu za powstrzymanie +mazurskiego potopu+ - podnoszenia się poziomu wody w kompleksie pobliskiego jeziora Mamry, do czego doszło w połowie XVI stulecia. Fundatorami mieli być okoliczni mieszkańcy" - tłumaczy naukowiec.

A szkody wyrządzane przez powódź były olbrzymie. "W Kalu zatopionych zostało 60 morgów gruntów. Wody podnosiły się i sięgały ponoć murów Węgoborka. Wtedy to biskup zebrał swoich wiernych i razem ruszyli na brzeg wzbierającego jeziora. Duchowny błagał Boga o ratunek przed zatopieniem. A jego modlitwa była tak mocna i tak potężna, że woda przestała się podnosić. W miejscu tego zdarzenia miano zbudować kalską kolumnę" - opowiada.

CZY KOLUMNĘ UMIESZCZONO NA HERBIE WĘGORZEWA?

Przez kolejne stulecia zabytek niszczał. Do niedawna na węgorzewskim zabytku znajdowały się jedynie resztki wiersza w języku niemieckim. Dzięki zaangażowaniu Towarzystwa "Ojcowizna" i Muzeum Kultury Ludowej ponownie na kolumnie pojawiły się cztery tablice z różnojęzycznymi napisami, ufundowane przez starostę i burmistrza Węgorzewa oraz stowarzyszenie dawnych mieszkańców powiatu węgoborskiego i attache kulturalnego Ambasady Litwy. Tekst na język polski przetłumaczył filolog klasyczny prof. Mieczysław Mejor.

Jerzego Łapo trapi jeszcze jedna zagadka - podobieństwo Kolumny Kalskiej do wizerunku wieży widniejącego na herbie Węgorzewa. "Czy istnieje między nimi jakiś związek? - zastanawia się badacz. - Herb wraz z prawami miejskimi nadano Węgoborkowi w 1571 r. Widnieje na nim, umieszczona w niebieskim polu, szara czworokątna wieża, z czerwonym, stożkowym dachem, na którym znajduje się chorągiew".

"Tarcza umieszczona na wieży podzielona jest poziomo. W górnym polu widoczna jest połowa czerwonego orła, w dolnym - biało-czarna szachownica Hohenzollernów. Herb Węgorzewa jest unikalny, bowiem przedstawia obiekt murowany ukazany przestrzennie! Do złudzenia przypomina Kalską Kolumnę! Pytanie: czy jest to podobieństwo tylko pozorne? Być może ów obiekt architektoniczny w momencie nadawania praw miejski był tak sławny w Prusiech, że kojarzył się właśnie z Węgoborkiem i... został uwieczniony na herbie".

Obecnie zabytek znajduje się w obrębie miasta Węgorzewa, na starym cmentarzu ewangelickim, przy drodze biegnącej w stronę Kalu. Podania o Kolumnie Kalskiej ukazały się w książce "W cieniu Zamkowej Góry".

PAP - Nauka w Polsce, Adam Lisiecki

kap
http://www.naukapolska.pap.pl
{mos_sb_discuss:7}