Polacy przebadali domy jednego z najstarszych miast swiata
PAP  Nauka w Polsce   
Ekipa polskich archeologów przebadała kompleksowo dwa budowane po sobie budynki mieszkalne na słynnym tureckim stanowisku. Skrupulatne wykopaliska pozwoliły zrekonstruować kolejne etapy powstawiania konstrukcji datowanych na koniec VII tys. p.n.e.
„Jest to ostatnia faza neolitu z dwunastu odkrytych w Çatalhoeyuek, tuż po niej miasto zostało opuszczone przez jego mieszkańców” – wyjaśnia archeolog dr hab. Arkadiusz Marciniak z Instytutu Prahistorii Uniwersytetu Adama Mickiewicza.
JEDNO Z NAJSTARSZYCH MIAST NA ŚWIECIE

Çatalhoeyuek, jedno z najsłynniejszych stanowisk archeologicznych jest badane przez międzynarodową ekipę naukowców, w tym Polaków. Obecnie jest to wielki kopiec kryjący relikty jednego z największych miast młodszej epoki kamienia, powstałego w połowie VIII tys. przed Chr.

Wiadomo już w jakich domach żyli mieszkańcy jednego z najstarszych miast na świecie – przed porzuceniem swojej osady. Miały one czasem długość 6 metrów, pojedyncze ścianki działowe, na podłodze miejsca na centralnie posadowione paleniska, a do ich budowy używano niekiedy kamiennej podsypki. Ich użytkownicy wielokrotnie dokonywali renowacji podłóg.

Cechą charakterystyczną jest, że mieszkańcy tej osady budowali domy stykające się ze sobą ścianami – tworzące zwartą konstrukcję. W większości z nich nie było drzwi, a jedyne wejście prowadziło przez otwór w dachu. „Taka forma zabudowy została zastąpiona w ostatnich 200-300 latach funkcjonowania osady budowlami otwartymi o nieregularnym kształcie, z drzwiami na poziomie podłogi i wykonanymi mniej starannie w porównaniu z ich wczesnymi formami” – tłumaczy dr hab. Marciniak.

Konstrukcję takich domów właśnie odsłonili w ziemi polscy naukowcy w czasie ostatniego sezonu badań.

KAMIEŃ JAKO MATERIAŁ BUDOWLANY

Pierwsze co napotkali w ostatnim sezonie wykopaliskowym był to budynek z paleniskiem, który uzyskał numer porządkowy 61. „W swej południowej części obraz konstrukcji jest trochę zaburzony, głównie przez wkopy z czasów hellenistycznych i bizantyjskich. Długość budynku między ścianami wschodnią i zachodnią sięga ponad 6 metrów. Z naszych badań wynika, że były trzy fazy zamieszkiwania tego budynku” – mówi dr hab. Marciniak.

Już w czasach użytkowania budynek był rekonstruowany wielokrotnie. Świadczą o tym liczne poziomy podłogi oraz pozostałości ścian działowych. W budynku 61. archeolodzy zaobserwowali jednak coś, czego jeszcze nie widziano w Çatalhoeyuek – podłogi zbudowane na podsypce z bardzo małych białych kamieni.

„Najstarsza faza podłogi została rozpoznana jako brązowawa zbita ziemia umieszczona na grubej warstwie gliny. Ta podłoga dalej była przebudowana, uzupełniana kolejnymi warstwami, albo nakładano na nią kolejną warstwę klepiskową. W najmłodszej fazie użytkowania tego budynku mieszkańcy postanowili wykorzystać białe kamyki do wykonania warstwy wyrównawczej niezbędnej do posadowienia nowej podłogi. To pierwszy taki przypadek odnotowany na tym stanowisku” – podkreśla naukowiec. Wyznacza on moment pojawienia się kamienia na tym obszarze jako materiału budowlanego obok wszechobecnej dotychczas cegły mułowej i gipsu.

Pomiędzy kolejnymi podłogami archeolodzy natknęli się również na resztki paleniska.

POD PODŁOGĄ KOLEJNE BUDYNKI

Dalsze badania przyniosły odkrycie reliktów budynku oznaczonego numerem 62, umieszczonego dokładnie poniżej wspomnianych konstrukcji. „Naszym oczom ukazała się kolejna podłoga ze śladami deptania i dużą ilością materiału organicznego. Te ostatnie po przebadaniu przez paleobotaników pozwolą uzyskać informacje o życiu mieszkańców tego domu” – wyjaśnia dr hab. Marciniak.

Budynek 62. był użytkowany w co najmniej dwóch fazach – wskazują na to dwie, znajdujące się na środku budynku, konstrukcje paleniskowe. Młodsza z nich to piec, starsza to pozostałości jakiegoś paleniska. „Szczególnie interesujące jest, że piec został postawiony dokładnie w tym samym miejscu, w którym w domu z młodszego okresu istniało palenisko. Na istnienie paleniska wskazują fragmenty przepalonej ziemi” – opowiada badacz.

Archeolodzy zdejmując kolejne warstwy zabudowy natrafili na trzecią z kolei. „Charakteru tej sekwencji jednak jeszcze nie znamy. Nie znaleźliśmy pozostałości podłóg, ale za to odkryliśmy obecność pięciu palenisk różnych wielkości. Wygląda na to, że jest to coś w rodzaju dziedzińca pozostającego pomiędzy jakimiś budynkami, na którym później postawiono budynki 61 i 62, na co może pośrednio wskazywać charakter zabudowy znany z innych części osady” – przypuszcza archeolog.

Kolejną, ostatnią i najwcześniejszą chronologicznie sekwencję badaną w sezonie wykopaliskowym 2006, odkryto zaraz poniżej. Jest nią charakterystyczny uskok biegnący na osi północ – południe w poprzek badanego wykopu. „Wydaje się, że mógł on zostać spowodowany prawdopodobnie przez trzęsienie ziemi, a powstałe w tym miejscu młodsze budynki budowane były po uprzednim wyrównaniu powierzchni” – mówi dr hab. Arkadiusz Marciniak.

***

Prace wykopaliskowe w najbliższym sezonie będą koncentrować się na rozpoznaniu relacji pomiędzy charakterem zabudowy w najmłodszych fazach, badanych w ostatnich latach, a klasycznym etapem zasiedlenia Çatalhöyük, w którym mieszkańcy zamieszkiwali stykające się ze sobą i bogato dekorowane domostwa. Drugim celem badań będzie weryfikacja hipotezy o trzęsieniu ziemi i potwierdzenie jej skutków w zabudowie miasta.

PAP – Nauka w Polsce, Adam Lisiecki

ko
http://www.naukapolska.pap.pl
{mos_sb_discuss:7}