Jestes tutaj:   Strona główna arrow Wiadomości archeologiczne arrow Zachłanność nie popłaca, czyli o potędze asyryjskiej armii
Kacik Szajmona
Nowości wydawnicze
Dotacja Pradzieje.pl

Jeśli podobają Ci się PRADZIEJE.PL i doceniasz to co robimy, wesprzyj nas. Utrzymanie serwera kosztuje dziś naprawdę wiele. Liczy się dla nas każda złotówka.

Dofinansowanie
Jednorazowo Miesicznie

Waluta

Kwota

Waluta

Kwota






Przypomnij mi haso
Nie masz konta? Za sobie
Zachłanność nie popłaca, czyli o potędze asyryjskiej armii Drukuj E-mail
PAP – Nauka w Polsce   
Trzy tysiące lat temu na Bliskim Wschodzie było, delikatnie mówiąc, niebezpiecznie. A wszystko za sprawą Asyryjczyków, wojowniczego ludu, zamieszkującego wówczas obszar dzisiejszego północnego Iraku. „Zwycięstwa gwarantowała im najdoskonalsza armia tamtych czasów” – podkreśla dr Franciszek Stępniowski, archeolog z Uniwersytetu Warszawskiego, zajmujący się asyryjską sztuką wojenną i architekturą obronną.
Armia asyryjska wyróżniała się spośród wojsk innych współczesnych państw -  Babilonii, Izraela,  Elamu. Była tak silna, że do połowy VII w. p.n.e. opanowała całą Mezopotamię, Syro-Palestynę, południowo-wschodnią Anatolię, a nawet, choć tylko na kilkanaście lat, Egipt. W najsłynniejszych bitwach -  pod Karkar  w 853 przed Chr. przeciwko koalicyjnej armii państw Syro-Palestyny i nad rzeką Ulai w 653 przed Chr. przeciwko Elamitom – byli Asyryjczycy nie do pokonania.

O tym, że to nie były przelewki mówią zachowane na glinianych tabliczkach teksty, dyktowane przez asyryjskich królów. Ich przekład na język polski, w kolejnych numerach (od 29 do 32) „Archeologii Żywej”, przedstawił Bogusław Adamczyk. Można tam znaleźć następujące zdania: „wyrżnąłem niczym owce, ich krwi pozwoliłem spłynąć w dół rzeką Ulai”, „obróciłem w nicość świątynie Elamu”, „Elam zamieniłem w pustynię”.

WOJSKOWY WYWIAD I HARACZ ZA SPOKÓJ

Skąd taka siła? „Przede wszystkim stąd, że od połowy VIII w. przed Chr. trzon armii stanowiły oddziały +zawodowe+, a w czasie częstych wypraw zwoływano także pospolite ruszenie. W bitwach Asyryjczycy wykorzystywali wielkie rydwany, ciągnięte przez cztery konie. Załoga rydwanu mogła składać się nawet z czterech wojowników - woźnicy, łucznika, tarczownika i oszczepnika.

„To była straszna broń, o „sile ognia” i zdolności przełamywania linii obrony przeciwnika porównywalnej,  oczywiście na tle ówczesnej sztuki wojennej, z dzisiejszą bronią pancerną” – mówi z podziwem  dr Stępniowski, który swą wiedzę czerpie m.in. z reliefów  (kompozycji rzeźbiarskich na płycie z pozostawieniem na niej tła). Twórcy reliefów z wielką pieczołowitością rzeźbili szczegóły uzbrojenia, proce, miecze, hełmy, pancerze łuskowe; ukazywali też chętnie różnorodne techniki oblężnicze, np. użycie taranów lub drabin. Na jednym z nich widać współpracę tarczownika, który osłania strzelającego łucznika. Na kolejnym widnieją postacie robiące podkop mający naruszyć konstrukcję murów.

„Gdy zestawi się uzbrojenie i wyposażenie, przeciwnicy Asyryjczyków prezentowali się nieporównanie skromniej. Nie ustępowali im chyba jednak wolą walki ani bitnością, a samą decyzję stawienia oporu tej potężnej armii uznać wypada za naprawdę heroiczną” – zwraca uwagę archeolog.
Zachowały się także gliniane tabliczki z raportami agentów. To źródło wskazuje na istnienie wojskowego wywiadu.

Wojsku asyryjskiemu nieobca była także inna broń – psychologiczna. „Wbijając na pal jeńców, obdzierając ich żywcem ze skóry, członkując ich ciała, chcieli wzbudzić u nieprzyjaciela strach. Ale warto podkreślić, że w wypadku poddania się zazwyczaj dawali przeciwnikowi spokój. Spokój ten trzeba było jednak sowicie opłacać. Ogromne daniny mogły mieć zgoła rujnujące skutki dla gospodarki tak +pokojowo+ zaanektowanych krain” – mówi doktor.

NAJLEPSZĄ OBRONĄ JEST ATAK

Asyryjczycy zwracali się do bogów z pytaniami. Zachowały się tzw. teksty wróżebne VII w. przed Chr., w których „punkt po punkcie sondowali, czy atak przy pomocy takiej to a takiej maszyny, albo takiej to a takiej techniki się powiedzie. Byli bardzo szczegółowi, jak gdyby chcieli mieć pewność, że ich dobrze zrozumiano” – wyjaśnia doktor Stępniowski.

Czasem pojawiały się także pytania o technikę „dobrych słów, czyli sposobu przekonania obrońców do kapitulacji jedynie mową.

Źródeł takiego agresywnego nastawienia Asyryjczyków do otaczającego świata Stępniowski doszukuje się w ekonomii. „Chcieli oni kontrolować handel i opanować źródła surowców. Czuli się także zagrożeni przez Aramejczyków, lud żyjący na terenach dzisiejszej Syrii. W tamtych czasach panowała zasada +kto nie z nami, ten przeciw nam+, dlatego wybrali atak jako najlepszą obronę” – wyjaśnia.

Naukowiec wskazuje także na niebagatelne znaczenie religii i ideologii. „Dla Asyryjczyków wojna miała cechy rytualne. Do obowiązku króla należało wyruszyć na wyprawę wojenną. Gdy brakło stawiającego opór przeciwnika, wyprawa taka stawała się wielką demonstracją siły, defiladowym niemal przemarszem, podczas którego zbierano daniny i potwierdzano zwierzchność władcy nad rozległymi krainami. Tak czy owak, wyprawa musiała się odbyć” – podkreśla archeolog.

„Asyryjczycy wierzyli, że władza nad światem została im nadana przez bogów. Uważali wręcz, że działają z upoważnienia bogów, a nawet - w obronie ustanowionego przez nich porządku. Kto się sprzeciwia armii, sprzeciwia się królowi, a tym samym i bogom. A wtedy dozwolone są wszelkie kroki, nawet okrucieństwo” – dodaje.

Mimo wszystko Asyryjczycy skazani byli na upadek. Można powiedzieć, że kto mieczem wojuje ten od miecza ginie.

Potęga asyryjska trwała prawie 300 lat. W IX – VII w. przed Chr. „zastąpiły” ją kolejne wielkie mocarstwa: imperium nowobabilońskie Nabuchodonozora, Persja Achemenidów, efemeryczne państwo Aleksandra, a w końcu Imperium Romanum.

„Historia Asyrii najbardziej chyba jest podobna do historii Rzymu. Im więcej te państwa podbijały obszarów, tym dłuższe stawały się ich granice, a tym samym coraz więcej było ich wrogów” – puentuje doktor Stępniowski.

* * *
Doktor Franciszek Stępniowski jest adiunktem w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się asyryjską sztuką wojenną i architekturą obronną. Brał udział w wykopaliskach asyryjskiej fortecy na wyspie Bidżan na Eufracie (w latach 1981-83, badaniami kierowali prof. Michał Gawlikowski i dr Maria Krogulska), zabudowy asyryjskiej na stanowisku Tell Ridżim w północnym Iraku (w roku 1985, badaniami kierował prof. Piotr Bieliński) oraz „samego serca Asyrii", miasta Aszur (w latach 2000-2001, misją niemiecką kierował prof. Peter Miglus z Heidelbergu).

PAP – Nauka w Polsce, Adam Lisiecki
reo http://www.naukapolska.pap.pl/
{mos_sb_discuss:7}

 
Aktualny PageRank strony pradzieje.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO