Badacze chcieliby dokończyć badania i utworzyć rezerwat archeologiczny z prawdziwego zdarzenia. - Teren można ogrodzić i zabezpieczyć, część przykryć dachem, zrobić ścieżki edukacyjne, ustawić tablice informacyjne. Tak to się robi na Zachodzie - mówi dr hab. Krzysztof Sobczyk. Ile potrzeba pieniędzy? - Milion, pół miliona złotych, to zależy od projektu - ocenia.
Choć to unikatowe miejsce w skali Europy, zawsze brakowało pieniędzy na wykopaliska. Co roku odsłaniano zaledwie po kilka, kilkanaście metrów kwadratowych terenu. Badacze uznali, że nie ma to sensu, i podjęli decyzję o zawieszeniu prac. Ani w tym, ani w zeszłym roku na mamucim stanowisku przy Spadzistej w Krakowie nic się nie działo. Teraz znajduje się pod czterometrową warstwą ziemi. Zasypano je, aby cenne pamiątki przeszłości nie zostały zdewastowane lub rozkradzione. - Powrócimy tu, gdy uzbieramy więcej pieniędzy - mówi dr Piotr Wojtal.
Na razie naukowcy zajmą się szczegółowym opracowaniem tego materiału, który już wydobyli z ziemi. Ostatnio trochę pomógł im grant z Komitetu Badań Naukowych. Jednak głównie trzeba było liczyć na własne siły, czyli skromne środki wysupłane przez Instytut Archeologii UJ i Instytut Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN, a także na darmową pomoc studentów archeologii, którzy pracowali tu w ramach letnich praktyk. W ćwierć wieku udało się przekopać ledwie ok. 150 m kw. wzgórza. - Do zbadania pozostało zapewne drugie tyle. Mogą tam tkwić prawdziwe skarby, np. ludzkie pochówki lub wspaniałe wyroby artystyczne - uważa Sobczyk. Łowcy mamutów należeli do kultury graweckiej, której symbolem są posążki kobiet zwane paleolitycznymi Wenus. Takie figurki znajdowano na Morawach i w Austrii, ze słynną Wenus z Willendorfu na czele. Odkryto je również na Ukrainie i w Rosji. Możliwe, że są i w Krakowie. |